Zajęcia zaczynały się o 7:30 normalnymi lekcjami i to po czesku!!!! Po upływie 1 godziny zazwyczaj (z wyjątkiem drugiego i przedostatniego dnia) zaczynały się wycieczki do różnych ciekawych miejsc. Tak, więc zwiedziliśmy muzeum ratownictwa górniczego, Ostrawę, muzeum fabryki samochodów Tatra, skansen i muzeum Leona Janacka, który jest również patronem szkoły, nie mogę zapomnieć oczywiście o zamku w Hukvaldach (miejscowości w której mieszkaliśmy). Drugiego dnia po zajęciach w szkole czekała nas piesza wycieczka do zamku w Hukvaldach i choć trud wchodzenia dał mi się we znaki to panorama całej okolicy była warta jeszcze stokrotnie większego poświęcenia. Dowiedzieliśmy się, co nieco o historii zamku, oraz o duchu, którego każdy szanujący się zamek musi mieć do straszenia turystów. Trzeci dzień to muzeum ratownictwa górniczego i Ostrawa. W muzeum była specjalna sala gdzie można było przez chwilę poczuć się jak ratownik. Po wejściu do specjalnego „labiryntu” toru przeszkód trzeba była czołgać się w rurach, wchodzić na różne wysokości itp. To było fantastyczne!!!!! Jechaliśmy tam również specjalną windą skonstruowaną w taki sposób, że odnosiło się wrażenie, iż zjeżdżamy pod ziemię. W pewnym momencie zgasło światło, co pozwoliło nam jeszcze bardziej odczuć jak to jest na dole w kopalni. Tego samego dnia pojechaliśmy do Ostrawy, gdzie z wieży widokowej oglądaliśmy okolicę. Panorama była naprawdę cudowna, a z jednego końca wieży gdzieś w oddali widać było Polskę. Czwarty dzień to muzeum samochodów Tatra gdzie były praktycznie jak na moje oko wszystkie rodzaje pojazdów silnikowych, jakie człowiek kiedykolwiek wymyślił. Pierwszy wyprodukowany tam samochód bardziej przypominał mi bryczkę niż pojazd silnikowy. Był tam również dawny samochód prezydencki i ciężarówka, która brała udział w ekspedycji „Żywa Afryka”, tej samej, w której uczestniczył również tata Bary. Potem pojechaliśmy do skansenu. Niestety nie zobaczyliśmy wszystkiego z uwagi na zimę, ale to, co pokazała nam pani przewodniczka w zupełności wystarczyło, by poznać dawną historię okolic Ostrawy. W kolejnym dniu zwiedziliśmy muzeum Leona Janacka (słynnego czeskiego kompozytora), które znajdowało się w jego dawnym, małym domku w Hukvaldach. Muszę przyznać, że szkoła bardzo się starała byśmy ciekawie i miło spędzili czas. Zorganizowała nam m.in. mały pokaz talentów swoich uczniów oraz wykład o szkolnictwie w Czechach, a to ostatnie jest dość skomplikowane (musicie uwierzyć mi na słowo). Niestety już w sobotę musieliśmy się pożegnać, co przyszło, przynajmniej mi, z wielkim trudem.

Co najbardziej podobało mi się w Czechach? Sama nie wiem. Może wspólne wypady na bowling i inne zabawy, może czas spędzony z Barą, jej rodzinę i Czakim ( jej psem), może wspólne, wieczorne rozmowy o wszystkim, podczas których, pomimo, że mówiłyśmy różnymi językami, to doskonale rozumiałyśmy się. W każdym bądź razie o tym wszystkim będą przypominać mi zdjęcia ( a zrobiłam ich ponad 300) no i mały srebrny piesek – prezent od Bary i jej rodziców, by przypominał wspólnie spędzone chwile z przyjaciółmi w Hukvaldach. Mam również nadzieję, że nadal będę utrzymywać kontakt z Barą. Nigdy o tym nie zapomnę, o miejscach, ludziach i przygodach. Było cudownie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Ahoj

Kasia Jędrzejewska Klasa VI a

Hukvaldy – to mała wieś w Czechach, w której mam nowych znajomych. Pojechaliśmy odwiedzić tamtejszą szkołę oraz naszych przyjaciół, których gościliśmy wcześniej w naszych domach. Już od pierwszych chwil naszego pobytu panowała miła atmosfera. Rodzice Sašy, dziewczynki, którą poznałam wcześniej w Polsce, ciepło mnie przywitali i zabrali do swojego domu, który na najbliższe pięć dni stał się i moim domem.

Pobudka każdego dnia była bardzo wczesna. W tamtejszej szkole lekcje zaczynają się o 7:30, więc aby zdążyć musiałyśmy z Sašą wyjść z domu o 7:00 a wstać jeszcze wcześniej, to jest o 6:00. To było bardzo trudne.

Pierwszego dnia uczestniczyliśmy w normalnych lekcjach i to po czesku! Wspólnie poznawaliśmy nazwy figur geometrycznych. Czeska klasa miała duże problemy z naszymi polskimi dźwiękami „sz”, „cz” i „ł””. Przygotowano dla nas bardzo bogaty program artystyczny. Po zajęciach szkolnych poszliśmy na wycieczkę do ruin hukvaldzkiego zamku. Droga na zamek prowadziła ścieżką dydaktyczną wspinającą się w górę wśród wspaniałych starych drzew. Korzenie tych drzew wystawały na powierzchni ziemi i tworzyły niesamowitą plątaninę. Ze wzgórza zamkowego rozciągał się piękny widok na całą okolicę. Co paręnaście metrów robiliśmy sobie zdjęcia .

Kolejny ciekawy dzień to wizyta w Ostrawie. Region ten jest bardzo podobny do naszego Śląska. W Ostrawie również jest wydobywany węgiel. Mieliśmy okazję zwiedzić muzeum górnictwa, w którym prezentowano eksponaty związane z wydobywaniem węgla, narzędzia górników oraz ich ubiory. Następnie poszliśmy na wieżę widokową nowego ratusza w Ostrawie, skąd oglądaliśmy panoramę miasta. Na zakończenie dnia udaliśmy się kupić pamiątki w tamtejszym centrum handlowym.

Trzeciego dnia byliśmy na wycieczce w skansenie oraz w muzeum fabryki produkującej samochody „Tatra”. Zrobiłam tam dużo zdjęć. Czwartego dnia znowu były czeskie lekcje, a po lekcjach odwiedziliśmy dom Leoša Janáčka, znanego czeskiego kompozytora i patrona szkoły.

Cały pobyt w Czechach bardzo mi się podobał. Zaprzyjaźniłyśmy się z Sašą jeszcze bardziej. Zwykle popołudniami po zajęciach w szkole lub po wycieczkach spędzałyśmy wspólnie czas. Bawiłyśmy się na okolicznych polach i w lasku. Chętnie wróciłabym tam ponownie.

Magdalena Grządziel, kl. 6a

My Český dobrodružství

Moja przygoda w Czechach a właściwie w České republice rozpoczęła się 5 marca 2012 r., kiedy to wraz z innymi uczestnikami wycieczki wsiadłam do autokaru oczekującego na nas przed szkołą. Jak to się stało, że z całej szkoły pojechaliśmy my? Otóż wcześniej przeprowadzony był konkurs wiedzy o Czechach. Pytania były różne, od łatwych poczynając, a kończąc na trudnych, w każdym bądź razie trzeba się było sporo nauczyć (niestety). Laureaci konkursu musieli jeszcze zadeklarować, iż przyjmą do swojego domu, na czas wizyty w Polsce jednego z uczniów szkoły w Hukvaldach. Moja droga do wyjazdu była troszeczkę inna. Na początku zakwalifikowałam się do grona 6 wybranych osób, ale na nieszczęście trwający w domu remont uniemożliwił mi zaproszenie do domu jednego z uczniów szkoły w Czechach. W końcu jednak okazało się, że ktoś nie może pojechać, a w zastępstwie mam pojechać ja (troszeczkę zagmatwane). Opisuję to dlatego, by pokazać jak bardzo się cieszyłam i jednocześnie bałam spotkania z rodzinę, u której miałam zamieszkać. Nie znałam ich tak jak reszta osób.

Podróż trwała dość krótko około 2 godziny, ale spędziliśmy ją bardzo przyjemnie. W Hukvaldach czekały już na nas rodziny, u których mieliśmy mieszkać. Wówczas dowiedziałam się, że Bara (dziewczynka, u której mieszkałam) niestety jest chora. Nie przeszkadzało to nam jednak we wspólnych zabawach. Cała rodzina okazała się bardzo miła i sympatyczna. Na początku rozmawialiśmy tylko po angielsku, ale po upływie paru godzin przekonałam się, że język polski jest bardzo podobny do czeskiego i w większości rozmawiałam już po polsku. Ku mojemu zdziwieniu o ile Czesi rozumieli prawie każde polskie słowo, to ja czasami musiałam się sporo natrudzić by ich zrozumieć.

One special day I woke up very happy and excited. It was the day when I was leaving to Czech Republic to visit some friendly family with their son Vojtan. He is also 12 years old and he attends primary school. I was a little afraid that I would have troubles with my English but it was ok. At 1 pm we left from our school. The journey was short and comfortable. I was happy I was there because I met the family who were very nice and talkative. I also liked the trips and school lessons very much. My favourite trip was to the castle in Hukvaldy and sightseeing Ostrava. We also went to some museums and a mine. The trips were very interesting but tiring because we had to walk a lot. We also spent some time in Czech school. It was really amazing. The school is big and quite modern inside. There is a room with multimedia, big gym and a canteen. I really enjoyed my visits to Czech Republic and I will never forget it !

Wstałem rano z łóżka niesłychanie dobrze, dzień zapowiadał się fajnie! To spowodowało że byłem jeszcze bardziej podekscytowany, ale nie oznaczało to że dzień minął bez przeszkód, bałem się że nie będę się mógł porozumieć po angielsku, że czegoś zapomnę z domu. Ale nie było źle, po pożegnaniu wreszcie wyjechaliśmy, podróż była wygodna i krótka. Po przyjeździe pod hotel Hukvaldy bardzo się cieszyliśmy że jesteśmy. Rodzina do której trafiłem była super miła, gościnna i rozmowna. Wycieczki takie jak: zamek w Hukvaldach czy zwiedzanie Ostrawy najbardziej mi się podobały 🙂 Były też inne wycieczki do muzeów lub skansenu. Żadna wycieczka nie była zbyt długa lub nudna, wszystkie były naprawdę super!!! Fajne było też to, że nie było za dużo chodzenia (i jeżdżenia też). W Czechach jest naprawdę NIESAMOWITA szkoła; duża, niby stara ale mają tam chyba wszystko, naprawdę! Była i sala multimedialna i stołówka, wielka sala gimnastyczna i wiele, wiele innych nowoczesnych pomieszczeń. Szkoda mi było wracać z tak ciekawego miejsca.
NIGDY TEGO NIE ZAPOMNĘ!!!

Filip Schymik, kl. 5b

Adventure in Czech Republic.

From the 4th of March to the 9th of March I was with my friends from school on a week’s trip to Czech Republic. That was really exciting! The first day we visited Czech’s school. Then we went on a trip to the castle. The trip was nice. The second day we visited The coal mine’s museum. We walked into the cave where it was dark and scary but because of that it was very interesting. Then we went to Ostrava. On the third day we were in the cars’ museum which I really liked because I like old cars. The next day we were at the mall where I bought some nice souvenirs. On the last day I was with my Czech colleague in the pool. Honestly that day I liked the most. I also really liked the Czech school and classes. It was difficult for me to part with my new friends. I would like to come back there someday…

Maja Szymańska, kl. 6c

This year I had the occasion to participate in „Comenius” Project. In January 2012 a girl from Czech Republic visited Poland and she came to my house. While children from several other countries were in Katowice I have met a lot of people. During the first day we had many activities at school. Within a week we had also a trip to Kraków. We have also visited Katowice and two mines. We had some free time for our friends. In March 2012 I went on a trip to Czech. We had a lot of activities there. I had great time thanks to Comenius. Project Comenius is to unite with other countries. I hope that I will participate at least in one more project.

Anna Grymowicz, kl. 6c

W dniu 10 marca busem pojechaliśmy do czeskiego miasteczka Hukvaldy. Po zaaklimatyzowaniu się w domu poszłam z dziewczyną u której mieszkałam i jej przyjaciółką pooglądać okolicę, tego dnia już więcej nic nie robiłam. Następnego dnia spędziliśmy kilka godzin w szkole, uczyliśmy się razem z dziećmi czeskimi. Szkoła była bardzo duża, a w klasach było po kilkanaście osób. Jeszcze tego samego dnia zjedliśmy obiad w szkolnej stołówce. Głównym daniem były knedliki z mięsem. Później poszliśmy zwiedzać ruiny zamku w tym miasteczku. Bardzo mi się tam podobało .A najciekawszy był dzień kiedy pojechaliśmy do Ostravy. Najpierw zwiedzaliśmy muzeum. Na początku nie wiedziałam gdzie jesteśmy, ponieważ przewodzik mówił po czesku nic z tego nie rozumiałam. Ale później dowiedziałam się że w muzeum Ratownictwa Górniczego. Kiedy zjeżdżaliśmy szybem pod ziemię myśleliśmy, że zjeżdżamy 622 metrów w dół a tak naprawdę było to ok. 5 metrów. Następnie poszliśmy do ratusza, skąd wjechaliśmy na wieżę widokową. Jak na wyciągnięcie ręki widać było piękną panoramę Czech oraz część Polski. Później pojechaliśmy do centrum handlowego Futurum, w którym mieliśmy dużo czasu wolnego. Jedliśmy tam obiad, biegaliśmy po schodach ruchomych itp. W czwartek byliśmy w muzeum samochodów Tatra, po czym pojechaliśmy na obiad do szkoły. Następnie udaliśmy się do skansenu w Rożnowie. W piątek do południa byliśmy w szkole, potem udaliśmy się pieszo do muzeum.10 marca skończył się ten wyjazd. Niechętnie wróciłam do Polski.

Kinga Janiszewska, kl. 6a

Zdjęcia : Agnieszka Pytlik