W dniach 6-14 maja, w ramach projektu „Efektywne metody w uczeniu się” (EPRAL) zorganizowanego z programu Erasmus+, czworo nauczycieli (Barbara Lubina, Agnieszka Pytlik, Dorota Rutecka-Pyka i Mirosława Rusek) i trzy uczennice naszej szkoły uczestniczyło w wyjeździe do słonecznej Hiszpanii. Uczennice klas: czwartej – Kasia Pieszczoch, piątej – Martyna Krzemińska i szóstej – Małgosia Staś, przebywając w hiszpańskich rodzinach i uczęszczając do tamtejszej szkoły zgłębiały problem zmian klimatycznych zachodzących w Europie i zapoznawały się z ich skutkami. W tym samym czasie nauczyciele pracowali nad projektem w celu ustalenia wspólnej strategii realizacji zadań i wsparcia uczniów, które w konsekwencji podniosą świadomość zagrożeń wynikających z globalnego ocieplenia.

Praca nad projektem była celem nadrzędnym, jednakże przebywając w tym pięknym kraju nie sposób pominąć walorów poznawczych krajobrazu, zabytków i kultury Hiszpanii. Poznanie tego kraju rozpoczęliśmy od jego stolicy – Madrytu. Chociaż pora była wieczorna to nie mogliśmy odmówić sobie spaceru. Szybko trafiliśmy na Plaza Mayor – to serce miasta (niegdyś odbywał się tu walki z bykami), najważniejszy plac w kształcie prostokąta, wybrukowany kostką i otoczony znakomitymi budowlami z arkadami. Na placu dominuje pomnik Filipa II, a uwagę zwracają zwłaszcza kamienice. Plaza Mayor tętni życiem, pełna jest turystów, kawiarenek i barów, których stoliki z parasolkami zachęcają do krótkiego odpoczynku.

Kolejny dzień pobytu w Hiszpanii i półgodzinna jazda pociągiem, by znaleźć się w Toledo. To jedno z najsłynniejszych miast Hiszpanii, znajdujące się zaledwie 60 kilometrów od stolicy, które do dzisiaj pozostaje najważniejszym ośrodkiem miejskim w regionie Kastylia-La Mancha. Toledo to jednak przede wszystkim jedno z najstarszych i najważniejszych miast dla historii i kultury Hiszpanii. Pięknie położone na dwunastu wzgórzach, z trzech stron otoczone głębokim wąwozem rzeki Tag urzeka już na „dzień dobry”. Zachwycają wąskie, brukowane, wijące się pod górę uliczki, wzdłuż których pną się kamienice ozdobione charakterystycznymi kolorowymi kafelkami, zwanymi azulejos. Toledo to przede wszystkim miasto dla tutejszych katolików – tutaj znajduje się jedna z najważniejszych katedr w kraju, a także siedziba hiszpańskich prymasów. Oprócz tego znajdziemy tutaj pozostałości po arabskiej obecności w postaci bogato zdobionych zabytkowych meczetów, synagogi oraz pałace i budowle warowne.

Cudne widoki, piękna pogoda i doskonałe nastroje towarzyszyły nam trzeciego dnia pobytu kiedy to znaleźliśmy się w Sevilli. Najgorętsze miasto w Hiszpanii – tak przynajmniej twierdzą synoptycy, bo to właśnie w Sewilli notuje się najwyższe temperatury w całym, i tak przecież ciepłym, kraju. Stolica Andaluzji kojarzona jest także z pokazami flamenco. Oprócz tego popularnego tańca, symbolem Sewilli jest wspaniała i monumentalna architektura łącząca w sobie zarówno wpływy chrześcijańskie, jak i muzułmańskie. Imponujące zabytki i labirynty wąskich uliczek, parki pełne egzotycznych roślin i ptaków czynią to miasto wyjątkowym.

Wtorek – 9 maja – był dniem naszej wizyty w szkole usytuowanej na przedmieściach Sevilli w dzielnicy Montequinto. Tam spotkaliśmy się z naszymi projektowymi partnerami ze szkół z Gwadelupy (terytorium zamorskie Francji), Bułgarii, Włoch, polskich Karczmisk, oraz oczywiście gospodarzy z Sevilli. Przywitanie było, jak przystało na południowców, gorące, żywiołowe i niezwykle serdeczne. Inscenizacje, popisy, występy i prezentacje zostały przygotowane w sposób bardzo przemyślany, kreatywny i profesjonalny. Zwiedziliśmy sale lekcyjne i pracownie, rozmawialiśmy z nauczycielami i uczniami, zachwyciliśmy się oryginalnym pomysłem na sygnalizowanie przerwy i lekcji, czyli włączeniem muzyki. Te kilka godzin minęło niezwykle prędko, podobnie jak pozostałe dni.

W środę, gospodarze zaplanowali dla nas zwiedzanie Sevilli. Rozczarowaniem (głównie dla gospodarzy) była deszczowa pogoda- zjawisko rzadko spotykane w tej części kraju. Nieciekawa aura nie umniejszyła uroku zwiedzanych obiektów i miejsc. W sercu miasta znajdują się między innymi imponujący plac – Plaza de Espana – otoczony barokową zabudową oraz jedna z największych na świecie bazylik. Wspaniała katedra Najświętszej Marii Panny powstała na przełomie XV i XVI wieku, w miejscu dawnego meczetu. Tuż obok świątyni znajduje się stary minaret, czyli dumnie górująca nad miastem Giralda, którą w środku zaprojektowano tak, by muezin mógł wjechać na minaret konno i z jego szczytu nawoływać muzułmanów do modlitwy.

Po dniu intensywnego zwiedzania atrakcji turystycznych nadszedł dzień równie intensywnego pochylania się nad zagadnieniami projektu. Rano- wizyta w firmie transportowej TUSSAM. To firma zarządzająca autobusami i tramwajami miejskimi w Sevilli. Duża część floty tejże firmy korzysta z ekologicznego paliwa, dzięki czemu powietrze w mieście jest czyste, a spaliny- ograniczone. Przed południem- wizyta w szkole i prezentacja projektów dzieci dotyczących skutków globalnego ocieplenia, po południu- praca koordynatorów nad kolejnymi etapami projektu, oraz ustalanie i planowanie kolejnych kroków w realizacji zamierzonych celów.

Piątek – ostatni dzień z hiszpańskimi przyjaciółmi – spędziliśmy w miasteczku Dos Hermanas. Zaproszono nas do Urzędu Miasta na spotkanie z panią Burmistrz, po czym mieliśmy okazję zwiedzić to niewielkie miasteczko znane głównie z turniejów szachowych z udziałem czołowych szachistów świata. Wieczorem czekała nas uroczysta pożegnalna kolacja, podczas której smakowaliśmy pysznych specjałów kuchni hiszpańskiej, oraz dane nam było podziwiać jak bawią się Hiszpanie. Przy dźwiękach gitary tańczono typowy dla regionu taniec – sevillanę. Mówi się, że ten taniec czują tylko ci z krwi i kości z Sevilli… i tak faktycznie jest. W teorii taniec jest prosty, kroki łatwe do zapamiętania, ale w praktyce nawet same gesty dłońmi są trudne do odtworzenia.

Sympatyczni ludzie, bogactwo kultur, udzielająca się wszystkim radość sprawiały, że trudno było się rozstać. Z obietnicą na kolejne spotkania pożegnaliśmy się z naszymi projektowymi przyjaciółmi. Została nam sobota, którą postanowiliśmy spędzić równie aktywnie i owocnie jak do tej pory. Zdecydowaliśmy się na wyjazd do Cordoby. To jedno z najstarszych miast nie tylko w samej Hiszpanii, ale i w całej Europie. Historia Cordoby sięga co najmniej III wieku przed naszą erą – była to osada iberyjska, która najpierw dostała się w ręce Kartagińczyków, a następnie podbita została przez Rzymian. W tym okresie miasto stało się kolebką artystów, filozofów i naukowców – to właśnie stąd pochodził m.in. Seneka Starszy. Na czasy panowania arabskiego przypada z kolei największy rozkwit miasta – Cordoba była największą metropolią w całym basenie Morza Śródziemnego! Najważniejszą pozostałością z tego okresu pozostaje Mezquita, czyli Wielki Meczet. Ta imponująca świątynia została wzniesiona jeszcze w VIII wieku, a jej łączna powierzchnia to blisko 23 tys. metrów kwadratowych. Cordoba słynie z pięknych, kolorowych patio – mają one nawet swoje święto. Wiosną każdego roku, przez 12 dni, odbywa się La Fiesta de los Patios. Wtedy mieszkańcy miasta otwierają swoje patia, ujawniając sekrety kryjące się w ich wnętrzach: dywany kwiatów, ręcznie wykonane arabskie mozaiki, orzeźwiające fontanny oraz piękne tarasy. To miasto jest prawdziwą perłą południa.

Czas pędzi niemiłosiernie prędko i nim się spostrzegliśmy – trzeba było wracać. Bogatsi o nowe znajomości, doświadczenia i przeżycia pożegnaliśmy gościnną Hiszpanię i jej mieszkańców i wróciliśmy do Polski. Mamy nadzieję graniczącą z pewnością, że kiedy przyjdzie czas na rewizytę i spotkamy się w murach naszej szkoły, odwiedzający nas goście będą równie jak my zadowoleni z wizyty i jej efektów.

Tekst: Mirosława Rusek

PAMIĘTNIK Z HISZPANII

 

DZIEŃ 1

O godzinie 4:00 spotkałyśmy się na lotnisku w Katowicach. Zważyłyśmy walizki, pożegnałyśmy się z rodzicami i poszłyśmy na dalszą odprawę. Po odprawie czekałyśmy około godziny na samolot. W samolocie dostałyśmy mały poczęstunek. Cały lot do Warszawy trwał około 40 minut. Na lotnisku im. Fryderyka Chopina w Warszawie czekałyśmy około 4 godzin na lot do Madrytu. Po pozwoleniu na wejście na pokład samolotu zajęłyśmy wyznaczone miejsca i wystartowałyśmy. Na pokładzie dostałyśmy ponownie poczęstunek. Ten lot był dużo dłuższy od tego do Warszawy a mianowicie trwał 3 godziny i 40 minut. Po wylądowaniu odebrałyśmy walizki i udałyśmy się na przystanek metra. Tym oto środkiem transportu dostałyśmy się do naszego hostelu w środku Madrytu. Wyjęłyśmy najpotrzebniejsze rzeczy i udałyśmy się zwiedzać. Zwiedziłyśmy 2 ogromne kościoły gdzie akurat odbywały się śluby. Miałyśmy okazje zobaczyć przepiękne stroje i długie welony pań młodych. Następnie poszłyśmy do przepięknej katedry, gdzie zostałyśmy na mszy. Po mszy udałyśmy się pod Pałac Królewski. Po zwiedzaniu bardzo zgłodniałyśmy, więc udałyśmy się na obiadokolacje. Wróciłyśmy do hostelu bardzo zmęczone podróżą i od razu zasnęłyśmy.

DZIEŃ 2

Wstałyśmy o 8:00. Zrobiłyśmy sobie śniadanie i pojechałyśmy do Toledo, bardzo starego i pięknego miasta. Zwiedzanie zaczęłyśmy od katedry. Była ona ogromna. Wisiał w niej nawet 17 wieczny dzwon o wadze 17 ton. Znajdowała się tam nawet monstrancja wykonana cała ze złota. Kolejnym etapem naszej wycieczki do Toledo była żydowska dzielnica. Znajdowała się tam synagoga. W drodze na dworzec wstąpiłyśmy do lodziarni i po pamiątki. Byłyśmy trochę głodne, dlatego wstąpiłyśmy do McDonalda. Posilone udałyśmy się w drogę powrotną do hostelu. Po rutynowych wieczornych czynnościach poszłyśmy spać.

DZIEŃ 3

W tym dniu wstałyśmy o godzinie 7:30. Dopakowałyśmy rzeczy i udałyśmy się metrem na dworzec stamtąd do Sewilli. Na dworcu czekały na nas rodziny, u których mieszkałyśmy cały tydzień. Kiedy z Martyną dotarłyśmy do naszego tymczasowego domu w Montequinto, rozpakowałyśmy się i poszłyśmy na spacer z Iną, psem Miguela. Po powrocie z parku zjadłyśmy obiad i pojechałyśmy nad Ocean Atlantycki. Woda była ciepła. Na plaży pozbierałyśmy muszelki na pamiątkę. W drodze powrotnej zobaczyłyśmy kościół gdzie był Jan Paweł II. Wróciłyśmy do domu, zjadłyśmy kolację i poszłyśmy spać.

DZIEŃ 4

Dzień rozpoczęłyśmy o godzinie 8:00. Zjadłyśmy śniadanie i poszłyśmy do szkoły. Na naszej pierwszej lekcji przedstawiałyśmy się. Na zajęcia chodziłyśmy razem z Ewą, dziewczynką z drugiej polskiej szkoły biorącą udział w projekcie Erasmus+ EPRAL. Pod koniec lekcji zostałyśmy poproszone do biblioteki. Tam oficjalnie przywitał nas dyrektor szkoły Antonio. Przedstawił nam dzieci i nauczycieli z zagranicznych państw. Dyrektor powiedział kilka słów w języku polskim, włoskim, bułgarskim i francuskim. Następnie dzieci w przepięknych strojach do hiszpańskiego tańca Flamenco zaprezentowały nam kilka tańców. Po części tanecznej został nam pokazany film o najbardziej znanych i najciekawszych miejscach w Sewilli oraz film o szkole. Na zakończenie dostałyśmy drobne upominki dla nas i dla szkoły. Po powrocie do szkoły robiliśmy plakaty na pamiątkę. Po skończeniu lekcji poszliśmy na obiad. Potem udałyśmy się na boisko wraz z nowymi koleżankami i kolegami. Kiedy wróciłyśmy do domu pojechałyśmy z Aną, siostra Miguela, która jeździ konno. Tam dołączyły do nas Kasia, Ola i Ewa wraz ze swoimi hiszpańskimi rodzinami. Po skończeniu jazdy Any na koniu pojechałyśmy wraz z resztą do parku na plac zabaw. Dołączyły tam do nas Julka z Natalią. Zmęczone wróciłyśmy do domu gdzie zjadłyśmy kolacje i poszłyśmy spać.

DZIEŃ 5

Tak jak w poprzednich dniach wstałyśmy o 8:00. Po rutynowych porannych czynnościach poszłyśmy do szkoły. Jednak dzisiaj nie mieliśmy zajęć tylko pojechałyśmy zwiedzać Sewillę. Zaczęłyśmy od tzw. „Grzybów”. Są to ogromne sztuczne grzyby. Następnym punktem był Alkazar. Były tam przepiękne rośliny i wnętrza budynku. Kolejnym miejscem, którą zwiedziłyśmy była Katedra. Weszłyśmy ta na 34 metrową wieżę, gdzie rozciągał się widok na całą Sewillę. Ostatnim etapem wycieczki był obiad w jednej z hiszpańskich restauracji. W domu spędziłyśmy już czas do końca dnia.

DZIEŃ 6

Dzień, jak co dzień, rozpoczęłyśmy o 8:00. Po śniadaniu poszłyśmy do szkoły. Tam miałyśmy prezentację na temat globalnego ocieplenia a następnie pokaz różnych ciekawych doświadczeń. Po warsztatach wróciłyśmy do klasy i skończyłyśmy plakaty. Zajęcia w szkole skończyłyśmy o 14. W domu zjadłyśmy obiad i poszłyśmy do restauracji La Familia. Była tam w środku sala zabaw, gdzie mogłyśmy się pobawić. Po wyjściu z sali miałyśmy kolacje. Do domu wróciłyśmy około 23. Po rutynowych wieczornych czynnościach poszłyśmy spać.

DZIEŃ 7

Rano zjadłyśmy śniadanie. Niestety rozbolał mnie brzuch i nie poszłam na zajęcia. Po południu pojechaliśmy na ostatnie zakupy przed wyjazdem a mianowicie kupić pamiątki. Po udanych zakupach poszliśmy do restauracji na ostatnią wspólną kolacje. Zebrała się tam większość rodzin. Po zjedzeniu udałyśmy się do domu i poszłyśmy spać.

DZIEŃ 8

W tym dniu mogłyśmy pospać trochę dłużej. Wstałyśmy o 10:45. Spakowałyśmy się a po śniadaniu pojechałyśmy do siostry taty Miguela, do miejscowości Huelva, niedaleko oceanu. Tam przebrałyśmy się w sukienki i poszłyśmy na karnawał. Były tam różne atrakcje a głównie kolejki górskie. Wieczorem poszłyśmy na kolację do restauracji. Do domu wróciłyśmy bardzo późno, więc od razu poszłyśmy spać.

DZIEŃ 9

Wstałyśmy bardzo wcześnie, bo o 5:40. Dopakowałyśmy rzeczy i pojechałyśmy na dworzec. Pożegnałyśmy się z rodzinami i wsiadłyśmy do pociągu. Jechałyśmy pociągiem do Madrytu 3 godziny a następnie przesiadłyśmy się na specjalny pociąg na lotnisko. Po odprawie poszłyśmy coś zjeść i udałyśmy się na samolot do Warszawy. W Warszawie znowu musiałyśmy trochę poczekać na samolot do Katowic. W Katowicach wylądowaliśmy o godzinie 23:30. Odebrałyśmy walizki i pojechałyśmy do naszych domów. Wyjazd uważam za bardzo udany!!!

Małgorzata Staś VI a

Dnia 6 maja Ja, Pani Agnieszka Pytlik, Pani Dorota Rutecka, Pani Dyrektor Barbara Lubina, Pani Mirosława Rusek oraz moje dwie koleżanki Kasia i Gosia spotkałyśmy się na lotnisku w Pyrzowicach. Na lotnisku byłyśmy o godzinie 4:00 i dlatego musiałam wstać o godzinie 2:00. Był to wyjazd do Hiszpanii. Około godziny 4:20 rozpoczęła się odprawa: zważyłyśmy nasze walizki i poszłyśmy prześwietlić bagaże podręczne. Odprawa zajęła nam około 40 minut. Następnie czekałyśmy na samolot, który miał być o godzinie 5:40, ale spóźnił się dziesięć minut. Po wejściu do samolotu usiadłyśmy na wyznaczonych miejscach, po czym wysłuchałyśmy zasad obowiązujących na pokładzie samolotu. Lot z Pyrzowic do Warszawy trwał około 40 minut. W Warszawie na samolot do Madrytu czekałyśmy 3 godziny. W Warszawie zjadłyśmy śniadanie w Mc Donaldzie. Po upływie 3 godzin wsiadłyśmy na pokład samolotu i poleciałyśmy do Madrytu. Lot trwał 3 i pół godziny. Do Madrytu doleciałyśmy około godziny 15:00.

Z lotniska do hotelu pojechałyśmy metrem. Po zaniesieniu walizek do pokoi wyszłyśmy do centrum Madrytu, tam długo spacerowałyśmy. Na początku poszłyśmy do kościoła Gosia, Pani Mirka i Pani dyrektor zostały na mszy, a Ja, Kasia, Pani Dorota oraz Pani Agnieszka poszłyśmy na plac przed zamkiem króla i królowej Hiszpanii. Następnie poszłyśmy usiąść na ławce. Tam zaskoczyły nas zwykłe wróble podlatywały na odległość 20 centymetrów, przylatywały nawet na ławki! Gdy reszta grupy wyszła z kościoła poszłyśmy obejrzeć dwa kościoły w obu odbywały się śluby, a była godzina 19:00! Następnie poszłyśmy coś zjeść. Jadłam naj bardziej znaną sałatkę w Hiszpanii nazywała się Cesarska (tłumacząc na język polski), nie smakowała mi za bardzo, ale ją zjadłam. Następnie udałyśmy się do hotelu. W pokoju byłam z Kasią i Gosią. Spać poszłyśmy około godziny 23:00.

Następnego dnia wstałyśmy o godzinie 7:00. Zjadłyśmy śniadanie i pojechałyśmy do Toledo. To miasto słynie z kościołów i kapliczek. Do Toledo pojechałyśmy pociągiem. To miasto jest bardzo piękne sam peron robił wrażenie. Z peronu poszłyśmy do kościoła, który był bardzo piękny. W jednym pomieszczeniu były portrety wszystkich hiszpańskich kardynałów. Były ołtarze oraz wiele innych ciekawych pomieszczeń itd. Kościół był bardzo duży i przepiękny. Bardzo mi się tam podobało. Następnie poszłyśmy na lody. Po zjedzeniu lodów poszłyśmy obejrzeć synagogę. Ku naszemu zdziwieniu nie było tam pięknych ozdób rzeźb ani wzorów. Ściany były białe nie było nawet ławek, mimo to bardzo mi się tam podobało. Moim zdaniem Toledo to cudowne miasto pełne historii, jak wcześniej wspomniałam słynie z dużej ilości kościołów i kaplic. Po powrocie do Madrytu wróciłyśmy do hotelu.

Następnego dnia wstałyśmy i pojechałyśmy na pociąg do Sevilli. Dworzec był przepiękny! Były tam palmy i żółwie. Pociągiem jechałyśmy około 3 godzin. W Sevilli już czekał na nas Miguel i jego mama. Pojechaliśmy do ich domu. Tam Ja i Gosia zjadłyśmy obiad. Następnie pojechałyśmy na plażę nad ocean Atlantycki. Woda była bardzo ciepła, a był początek maja. Tam Ja i Gosia wykopałyśmy wielki dół i tam siedziałyśmy. Bawiłyśmy się też w oceanie było naprawdę fajnie. Po powrocie do domu zjadłyśmy kolację i poszłyśmy spać. Następnego dnia wstałyśmy o godzinie 8:00. O godzinie 9:00 zaczęły się lekcje. Tam dostałyśmy identyfikatory z naszym imieniem, nazwiskiem, narodowością i czas, na jaki przyjechałyśmy. Szkoła Miguela bardzo mi się podobała. Zwłaszcza to, że przez cały tydzień zaczynał on o tej samej godzinie (9:00) i kończył o tej samej godzinie (14:00). Najpierw odbyła się lekcja zapoznawcza. Wszyscy zadawali nam pytania za pomocą translatora. Po tej lekcji poszliśmy do innego budynku, w którym dyrektor szkoły (Antonio) wygłosił przemówienie. Następnie odbył się krótki występ, który bardzo mi się podobał! Po występie dostałyśmy prezenty były to czasopisma o Sevilli, a od dzieci z Bułgarii dostaliśmy bardzo popularne w ich kraju różane perfumy. Pachną przepięknie! Następnie wróciliśmy do szkoły i miałyśmy jeszcze kilka lekcji. Do domu wróciłyśmy około godziny 14:15. Zjadłyśmy obiad poszłyśmy do naszego pokoju. Następnie około godziny 16:00 poszłyśmy na spacer z Iną pieskiem Miguela i z jego mamą. Spacer był bardzo przyjemny po powrocie do domu bawiłyśmy się trochę z siostrą Miguela, która ma 16 lat. Następnie około godziny 21:30 zjadłyśmy kolację i poszłyśmy spać. Przez następne chodziłyśmy do szkoły. Raz byliśmy zwiedzić Sevillę, a innego dnia miałyśmy prezentację na temat globalnego ocieplenia, która była bardzo ciekawa i pouczająca. W sobotę wstałyśmy o godzinie 10:30. Zjadłyśmy śniadanie i pojechaliśmy do siostry taty Miguela. Tam zjadłyśmy obiad i poszłyśmy włożyć przepiękne sukienki do tańca Flamenco. Po czym pojechaliśmy do parku. Ku naszemu zdziwieniu nikt nie tańczył Flamenco, ale były porozstawiane rollercoastery! Ja i Gosia świetnie się tam bawiłyśmy! Po powrocie do domu poszłyśmy spać. Następnego dnia wstałyśmy o godzinie 6:00. Ubrałyśmy się i pojechałyśmy na dworzec. Tam czekały już na nas nasze panie. Kasia dołączyła troszkę później. Wsiadłyśmy do pociągu i pojechałyśmy do Madrytu. Tam na lotnisku zjadłyśmy coś i poszłyśmy do samolotu. Na pokładzie znów usłyszałyśmy zasady i wystartowałyśmy. Lot trwał 4 godziny. Po przylocie do Warszawy czekałyśmy 3 godziny na kolejny samolot do Pyrzowic. W Pyrzowicach byłyśmy około godziny 1:00. Z lotniska odebrał mnie mama i tata Kasi. W swoim domu byłam około godzimy 2:00.

To był bardzo fajny wyjazd. Dużo nauczyłam się o globalnym ociepleniu. Jeśli kiedyś ktoś z was będzie się zastanawiał nad wyborem miejsca na wakacje zdecydowanie niech wybierze piękną, słoneczną Hiszpanię!

Martyna Krzemińska V a

http://www.zsp2.katowice.pl/zdjecia/erasmus_spain_45.jpg

Moja podróż do Hiszpanii

 

Moja podróż do Hiszpanii w ramach projektu Erasmus+ rozpoczęła się 6 maja 2017 roku o godzinie drugiej w nocy. Musiałam pojawić się na lotnisku w Pyrzowicach około godziny czwartej rano – do Madrytu leciałyśmy z przesiadką w Warszawie. Wraz ze mną podróżowały dwie dziewczynki – Martyna z klasy 5a i Gosia z klasy 6a oraz cztery nauczycielki – pani Agnieszka Pytlik, pani Dorota Rutecka, pani Mirosława Rusek oraz pani dyrektor Barbara Lubina. Ostatecznie do stolicy Hiszpanii dotarłyśmy około czternastej trzydzieści. Z lotniska pojechałyśmy metrem do naszego hotelu, a następnie udałyśmy się na wieczorne zwiedzanie Madrytu.

Następnego dnia wybrałyśmy się na wycieczkę do Toledo – jednego z najpiękniejszych miast Hiszpanii. Zwiedziłyśmy między innymi słynną gotycką katedrę.

W poniedziałek 8 maja pojechałyśmy do Sevilli. Tam rozstałam się z moimi nauczycielkami i koleżankami ze szkoły – na dworcu w Sevilli czekała na mnie Cristina razem ze swoim tatą. To w jej domu mieszkałam przez najbliższe kilka dni razem z Olą – dziewczynką z Polski, która przyjechała z miejscowości Karczmiska.

We wtorek rano udałam się z Cristiną do jej szkoły i brałam udział we wszystkich lekcjach. Dzieci w hiszpańskiej szkole codziennie zaczynają naukę o godzinie dziewiątej rano – mają cztery godziny zajęć bez żadnej przerwy (lekcje odbywają się w tej samej klasie, tylko zmieniają się nauczyciele). Następnie jest 30 – minutowa przerwa, a potem jeszcze dwie kolejne lekcje. Po południu razem z rodziną Cristiny i Miguela, u którego mieszkały Gosia i Martyna, wybraliśmy się do pobliskiego parku.

W środę wszyscy uczestnicy projektu Erasmus+, także dzieci z Bułgarii i z Gwadelupy, pojechali do Sevilli. Pomimo niesprzyjającej pogody zwiedziliśmy m.in.: Alkazar (pałac królewski), Katedrę Najświętszej Marii Panny, w której znajduje się nagrobek Krzysztofa Kolumba, Giraldę – dzwonnicę katedry, Metropol Parasol – ciekawy budynek w kształcie ogromnych grzybów.

Szóstego dnia w szkole grupy hiszpańskich dzieci prezentowały swoje projekty dotyczące klimatu. Natomiast po południu odwiedziłam przyjaciółki Cristiny – Nurię i Natalię, u których mieszkała Julia – dziewczynka z drugiej polskiej szkoły.

W piątek wszyscy uczestnicy projektu udali się do miejscowości Dos Hermanas, do pracy mamy Cristiny, odwiedziliśmy Panią Burmistrz, a następnie udaliśmy się do muzeum fotografii.

Sobotę każdy uczestnik projektu spędził ze „swoją” rodziną. Ja udałam się ponownie do Sevilli, gdzie zobaczyłam Plac Hiszpański (był tam kręcony fragment filmu „Gwiezdne wojny”) oraz zwiedziłam piękny Park Marii Luizy. Wieczór spędziliśmy wspólnie z rodziną Nurii i Natalii oglądając „Eurowizję” – niestety, ani polska, ani hiszpańska piosenka nie znalazły się w czołówce konkursu.

Niedziela to czas rozstania z hiszpańskimi znajomymi i dzień powrotu do Polski. Bardzo podobał mi się wyjazd. Poznałam wielu fajnych ludzi i zobaczyłam ciekawe miejsca. Teraz czekam na przyjazd zagranicznych kolegów do Polski.

Katarzyna Pieszczoch IV a